Wierszyki o jesieni

Jesień u fryzjera

Przyszła jesień
do fryzjera:
- Proszę mną się zająć teraz!
Lato miało włosy złote,
ja na rude mam ochotę.

No, bo niech pan
spojrzy sam,
rudo tu i rudo tam...

Mówi fryzjer:
- Rzeczywiście!
Dookoła rude liście,
ruda trawa, rude krzaki,
chyba modny kolor taki.

Szczotka,
grzebień,
farby fura,
już gotowa jest fryzura.
Woła jesień: - W samą porę!
Płacę panu muchomorem!
Danuta Gellnerowa

Co zrobię z kasztanami?

Z tych trzech będą grzybki.
Ładnie je wygładzę,
w kępkę mchu zieloną
jak w lesie posadzę.

Nad czwartym kasztankiem
potrudzę się chwilę
i zrobię dla mamy
koszyczek do szpilek.

Piątemu dam rączki
i nóżki z patyka.
Będę miał zgrabnego
kasztanka – ludzika.Hanna Zdzitowiecka

Deszcz

Szaro po szybach szemrze deszcz...
Sypią się krople sennie jak mak...
Snuje się cichy, tajemniczy szept -
- Pierwszy jesienny deszcz.
Jeszcze będą czerwone liście.
Jeszcze będzie kwitło babie lato.
Jeszcze słońce przez nagie gałęzie zaświeci,
ale to już... ale to już czas...
Szaro po szybach szemrze deszcz.Elżbieta Burakowa

Jesień

Jesień – paleta farb rozrzucona
pośród kwiatu przyrody.
Błyszcząca w promieniach słońca,
złocistymi barwami świata.
Tonąca w kroplach deszczu,
ukrywająca się w porannej mgle.
Znikająca w pochmurnych nocach jesieni.
Walcząca z wiatrami – pokonana
wtula się w ramiona matki ziemi. Małgorzata Karolewska

Dzikie gęsi

Idą chłody, idą słoty jesienne.
Dzionki krótkie, noce długie i ciemne.
Idą słoty, idą psoty i głody
zziębnie rola, zziębną lasy i wody.

Oj, już pora, oj pora
Odlatywać dzikim gęsiom z jeziora.
Hej, wy gąski, dzikie gąski żałosne,
a powróćcie do nas tutaj na wiosnęEwa Szelburg-Zarembina

Jesienny wiatr

Wiatr jesienią ma robotę
w nocy i za dnia.
Ciągle strąca liście złote
i przed siebie gna.
I nasiona drzew bez liku
nosi tu i tam.
Kiedy spoczniesz już, wietrzyku?
Powiedz, powiedz nam!
Po zielonym wielkim lesie
wiatr piosenki dzieci niesie.
Aż się dziwią stare drzewa:
Kto was tak nauczył śpiewać?Hanna Ożogowska

Jesień

Chodzi po lesie
pogodna jesień,
rozchyla niskie gałęzie.

Liczy na ścieżkach
spadłe orzeszki,
liczy na dębach żołędzie.

I na mchu siada,
z klonami gada,
gdzie jest orzeszków najwięcej.

Patrzy ciekawie,
ile na trawie
spadłych się liści ściele.

Ile rydzyków
niosą w koszyku
Kasieńka i Marcelek.Helena Bechler

W lesie

Zawitał nam dzionek
i pogodny czas,
pójdziemy, pójdziemy
na jagody w las.
Na jagody, na maliny,
na czerniawe te jeżyny.
Pójdziem, pójdziem w las!
A ty ciemny lesie,
a ty lesie nasz!
A skądże ty tyle
tych jagódek masz?
I poziomki, i maliny,
i czernice, i jeżyny,
a skądże je masz?
Uderzyły deszcze,
przyszło słonko wraz;
zarodziła ziemia
w dobry błogi czas:
te jagody, te maliny,
te czernice, te jeżyny,
w dobry, błogi czas.Konopnicka Maria